Close
Szczecin miastem turystycznym. Wyobrażenia a rzeczywistość

Szczecin miastem turystycznym – wyobrażenia a rzeczywistość

Wyobrażacie sobie Szczecin pełen turystów? Z przewodnikami w jednej ręce, a aparatem w drugiej? I nie byliby to wcale niemieccy emeryci! Ja sobie wyobrażam. W naszym mieście tkwi ogromny potencjał. Wielokrotnie projektowałam w swojej głowie turystyczną infrastrukturę. Jest tyle niewykorzystanych i niedostatecznie wypromowanych przestrzeni! Kilka moich propozycji na…

Szczecin miastem turystycznym

Jeziora

 

Liczne zbiorniki wodne w samym Szczecinie i jego okolicach winny stanowić atrakcję nie tylko dla mieszkańców, ale i przejezdnych. Aż się prosi, żeby zagospodarować tereny wokół jeziora Dąbie – czwartego co do wielkości akwenu w Polsce. Owszem, są mariny i niewielka plaża miejska. Wciąż jednak samo jezioro jest mało dostępne. A gdyby tak uporządkować kilka kilometrów linii brzegowej, wytyczyć szlak zarówno dla pieszych, jak i rowerzystów, zbudować ścieżkę zdrowia, zorganizować paleniska, postawić pomosty?

A może jakieś pole namiotowe? Na przykład na Głębokim? Idealna lokalizacja, niby w mieście, ale jakby już na jego obrzeżach. W pobliżu Puszcza Wkrzańska, trochę dalej jezioro w Bartoszewie, a jak człowiek zatęskni za cywilizacją wsiada w tramwaj i w piętnaście minut jest w centrum. Z jednej strony turysta otoczony jest naturą, odpoczywa spacerując, pływając czy opalając się, z drugiej może korzystać z atrakcji, jakie oferuje miasto.

A co z jeziorem Portowym? Praktycznie w centrum, ale znane nielicznym. Mogłoby być świetną bazą dla amatorów wędkowania (bo kąpać się tam raczej nie można) albo stanowić miejsce docelowe jakiegoś większego szlaku bądź to dla pieszych, bądź dla rowerzystów. Z całą pewnością znajdą się miłośnicy długich wędrówek lub wycieczek rowerowych chętnych na tego typu relaks.

Deptak/Promenada

 

Zapomnijcie o Bogusława! Życie miasta zawsze kumulowało się nad rzeką i to właśnie wzdłuż Odry w sposób naturalny wyznaczony powinien zostać deptak. Przedłużeniem nadodrzańskich bulwarów powinna być ulica Kolumba, w której, mimo jej obecnego stanu, dostrzegam potencjał. Oczami wyobraźni widzę tam różnego rodzaju kafejki, może jakieś rybne restauracje, a także przestrzenie wystawiennicze, plenery dla wydarzeń artystycznych. Widzę jak ulica żyje, tętni, pulsuje. Także w późnych godzinach wieczornych. Zamiast tzw. obszczymurków i smętnego nabrzeża pierwsze co widzieliby turyści wychodząc z dworca, to miasto, które zaprasza, które od pierwszych kroków wciąga i urzeka. A wiadomo jak ważne jest pierwsze wrażenie…

Jarmarki i festiwale

 

Niegdyś flagowym produktem Szczecina był śledź zatem proponuję Święto Śledzia, które trwałoby z tydzień lub dwa. W trakcie jego trwania prawdziwym rarytasem byłby oczywiście wspomniany śledź w każdej możliwej odsłonie. Oprócz tego atrakcję stanowiłyby stoiska z regionalnymi przysmakami. Jarmarkowi towarzyszyłyby liczne koncerty, warsztaty i spotkania. Tak jak Opole rozsławia od kilkudziesięciu lat Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej, tak Szczecin mógłby mieć swój własny, niekoniecznie muzyczny. Już teraz mamy Festiwal Młodych Talentów, Kontrapunkt, inSPIRACJE czy raczkującą Gryfię (które są marką same w sobie), ale może potrzebujemy imprezy w bardziej wakacyjnym klimacie, skierowaną do szerszej publiki, która w sposób naturalny i oczywisty będzie się kojarzyła krajanom ze Szczecinem?

Lokalizacja

Położenia Szczecina jest wręcz idealne, żeby miasto było atrakcyjne dla podróżujących i zwiedzających. Bliskość morza, a także Berlina stwarza szeroki wachlarz możliwości. Szybkie i częste połączenia z naszym sąsiadami to nie tylko udogodnienia komunikacyjne, ale również sposobność do owocnej współpracy, wymiany myśli i doświadczeń. Dobrze rozbudowana siatka komunikacyjna, szlaki wiodące ze Szczecina do pomniejszych przygranicznych miejscowości znacznie wzbogaciłyby ofertę turystyczną miasta.

Pomysłów, projekcji, wyobrażeń jest wiele. Każdy z Was na pewno ma ich z kilka. No właśnie, a jakie są Wasze propozycje?

  • Jarmarki i festiwale są zawsze dobrym pomysłem, a ja osobiście bardzo lubię takie imprezy. Ale u nas odwrotny problem – na każdej tłumy turystów i czasem nawet nie da się już dobrze bawić, bo za dużo ludzi.

    • No tak, ja też nie przepadam za tłumami – ale niestety albo stety w miejscowościach turystycznych to norma. Dlatego ja jeżdżę poza sezonem 😉

  • Dobrze rozwinięta baza turystyczna to nie taka prosta sprawa. Widzisz ja pochodzę z Białegostoku, miasto jest czyściutkie, zielone, piękne z fajnymi zakatkami, ale brakuje odpowiedniej reklamy, jakiegoś PR, lotniska itd. Zaplecze jest ważne, ale ludzie, którzy tworzą aurę jeszcze ważniejsi 🙂

    • Tak, wiem. U nas niestety bardzo długo panował „czarny” PR, powoli to się zmienia, ale jednak zbyt powoli. A Białystok chętnie bym zobaczyła 🙂