Książki

Self-regulation. Opowieści dla dzieci o tym, jak działać, gdy emocje biorą górę” recenzja książki Agnieszki Stążki-Gawrysiak

Nie będę mistrzynią suspensu i od razu to napiszę: jestem tą książką zachwycona! Dawno nie czytałam „poradnika”, który tak bardzo byłby przekładalny na codzienne sytuacje, tak niesamowicie konkretny, a przez to praktyczny. Poradnik wzięłam w cudzysłów, ponieważ nie jest to typowa książka z poradami – aczkolwiek wskazówki w niej zawarte z całą pewnością przydadzą się rodzicom i wszelkim osobom zajmującymi się przedszkolakami. Self-regulation. Opowieść dla dzieci o tym jak działać, gdy emocje biorą górę, jak tytuł wskazuje, to publikacja również dla maluchów – i to właśnie jest w niej zachwycające. Chcecie więcej przykładów? Już służę.

 

O autorce i metodzie samoregulacji

 

self-regulation

 

Zanim jednak przejdę do wyłożenia swojej przepełnionej egzaltacją argumentacji, przybliżę Wam nieco sylwetkę autorki. Agnieszka Stążka-Gawrysiak to twórczyni bloga dylematki.pl. Jest jednocześnie profesjonalnym coachem, który – poprzez szkolenia, warsztaty, ale także blog – wspiera „wrażliwe osoby na drodze do życia nieobciążonego nadmiernym stresem i złością”. Na dylematki.pl trafiłam zgłębiając temat stresu u małych dzieci. Wcześniej przeczytałam sztandarową pozycję dotyczącą samoregulacji, a mianowicie Self-reg. Jak pomóc dziecku (i sobie) nie dać się stresowi i żyć pełnią możliwości Stuarta Shankera (powstałą we współpracy z Teresą Barker). Wtedy to po raz pierwszy spotkałam się z twierdzeniem, że nie ma niegrzecznych dzieci, a wszelkie „niewłaściwe” zachowania wynikają z nadmiernego stresu. Zachowania, które – poznając ich źródło – jesteśmy w stanie wyregulować. 

 

self-regulation

 

Dla kogo jest Self-regulation. Opowieści dla dzieci o tym jak działać, kiedy emocje biorą górę

 

Jak wspominałam wcześniej, książka skierowana jest zarówno do dorosłych, jak i do dzieci. Scenki z udziałem trzyletniej Lenki i jej sześcioletniego brata Kuby śmiało można czytać swoim pociechom. Ja czytam swojemu czteroipółatkowi i widzę z jaką uwagą słucha. Wynika to pewnie ze zbieżności doświadczeń, bowiem bohaterowie przeżywają takie same rozterki jak wiele innych dzieci w podobnym wieku. I choć scenki są odzwierciedleniem naszych codziennych z dziećmi „potyczek”, to już sposób, w jaki książkowi rodzice rozmawiają ze swoimi pociechami jest raczej modelowy. I nie jest to bynajmniej zarzut, wręcz przeciwnie.

Oto jedna z sytuacji:

 

  • Chcę pić! – mówi słabym głosem Lenka i odkłada kanapkę na talerz.
  • Prosisz o picie? Już się robi! – odpowiada wesoło tata. Wstaje od stołu, idzie do kuchni i po chwili wraca z zielonym kubkiem pełnym wody. – Proszę bardzo: zielony, twój ulubiony!
  • Ja nie chcę zielonego! Ja chcę różowy! – jęczy Lenka.
  • To dla ciebie bardzo ważne? – upewnia się tata.
  • Tak. Okropnie ważne…
  • Skoro tak, to dostaniesz różowy – odpowiada uroczystym głosem tata. Idzie do kuchni po różowy kubek, po czym przelewa wodę z zielonego kubka do różowego.
  • Nieeeee!!! – Lenka wydaje z siebie wściekły ryk. – Nie, nie, nie, nie, nie! – Dziewczynka raz po raz uderza piąstkami w stół.

 

Jak się domyślacie tata nie jest zadowolony z takiego obrotu sytuacji, traci cierpliwość – ale wtedy do akcji wkracza mama:

 

  • Chciałaś nową wodę? Nie z zielonego kubka?
  • Tak! – Lenka szlocha. – Nie będę piła wody! Już nigdy! 

Tata przewraca oczami i zajmuje swoje miejsce przy stole. Mama siada na podłodze obok Lenki i mówi do niej bardzo powoli i łagodnie:

  • Widzę, że jest ci bardzo źle, córeczko. Jesteś chyba smutna i zawiedziona? Chciałaś różowy kubek i nową wodę.

Lenka nadal płacze, ale zaczyna słuchać. Mama delikatnie masuje plecki dziewczynki, która powoli się uspokaja.

  • Co możemy zrobić, żeby było ci trochę lepiej? – pyta mama.
  • Przytul! – mówi Lenka. Wstaje i rzuca się w ramiona mamy.

Po chwili Lenka, całkiem spokojna, puszcza mamę. Sięga po kubek i pije. Już nie ma dla niej znaczenia, czy to nowa woda, czy woda przelana z zielonego kubka.

 

Kiedy dziewczynka idzie spać, w kuchni zostaje tata z Kubą – starszym bratem Lenki:

 

  • Dlaczego ona tak się zachowuje? – pyta Kuba. – Ciocia Zosia wczoraj na placu zabaw mówiła, że Lenka jest niegrzeczna.
  • Sądzę, że nie ma niegrzecznych dzieci. Są tylko dzieci, którym skończyło się paliwo i nie mają siły zachowywać się właściwie – odpowiada tata.  
  • Paliwo? – Kuba się dziwi. – Nie jesteśmy przecież samochodami!
  • Nie jesteśmy, ale tak jak samochody potrzebujemy czegoś, co daje nam energię. Dla samochodów tym czymś jest paliwo, a dla ludzi… Jak myślisz, co to takiego?
  • Jedzenie i picie? – zgaduje Kuba.
  • Dokładnie tak! A czego jeszcze potrzebujemy, żeby sprawnie działać?
  • Hmm… Nie wiem. – Kuba zamyśla się.
  • A kiedy czujesz się źle? – pyta tata.
  • Kiedy jestem chory. Kiedy się zdenerwuję albo jestem smutny. Kiedy jest dużo dzieci i głośno krzyczą. Kiedy moi koledzy się kłócą. No i kiedy jestem niewyspany.
  • Widzisz, synu, w każdej takiej sytuacji zużywa się twoja energia, podobnie jak samochód spala paliwo. Zwykle chcemy postępować tak, żeby nie sprawić komuś przykrości. Ale kiedy mamy bardzo mało energii, możemy zachowywać się inaczej, niż byśmy chcieli. Lenka była bardzo zmęczona i mało dziś zjadła, to dlatego tak gwałtownie zareagowała. Umie przecież poprosić o nową wodę, ale teraz nie była w stanie. Jej bak był prawie pusty.

 

 

Agnieszka Stążka-Gawrysiak pokazuje nam w ten sposób, jak postępować w przypadku, kiedy dziecko traci kontrolę nad swoimi emocjami. Są to wskazówki nie tylko dla dorosłych, ale również dla dzieci.

Najmłodsi uczą się rozpoznawać i nazywać swoje stany emocjonalne, a także dowiadują się z czego one wynikają. Natomiast dorośli zyskują wiedzę na temat obszarów stresu i samoregulacji, a także w jaki sposób wykorzystywać przedstawioną metodę na co dzień.

Zdążyłam już polecić książkę przedszkolance Syna i ona również podziela mój zachwyt. Mało tego, zakupiła swój własny egzemplarz i dzieli się opowiastkami z przedszkolakami. Równie pozytywną opinię wydał Młody, który codziennie sam przegląda książkę lub prosi mnie, bym mu poczytała. Najbardziej przemawia do niego porównanie człowieka do samochodu. Tak samo jak auto potrzebuje paliwa, żeby jechać dalej, tak my musimy zaspokajać swoje podstawowe potrzeby, by czuć się dobrze. Dzięki tej metaforze powtarza często: Jestem zły, muszę zatankować ;).

Jak zatem widzicie, to publikacja dla rodziców, pedagogów, a także dla przedszkolaków.

 

 

Co mnie ujęło w książce

 

Urzekł mnie rozdział „O czytaniu, fikaniu nogami i bujanym fotelu”. Akcja rozgrywa się w przedszkolu podczas cyklicznego czytania dla dzieciaków. Czyta mama Bartka i wszyscy słuchają uważnie, zwłaszcza że gość używa rozmaitej tonacji. Tylko jeden Antek wydaje się nie być zainteresowany czytaną historią, kręci się i wierci przeszkadzając innym. I staje się rzecz niesamowita! Przedszkolanka rozmawia spokojnie z chłopcem, nie oceniając jego zachowania. Próbuje za to dociec, czemu nie może on usiedzieć w miejscu. Od słowa do słowa, okazuje się, że w domu, kiedy czyta mu mama może chodzić, robić fikołki. Pani proponuje mu wyjście kompromisowe, Antek może pobujać się na krześle na biegunach.  W ten sposób nie przeszkadza innym, a jednocześnie sam może skupić się na czytance. 

Opisana wyżej sytuacja wydaje się czymś abstrakcyjnym w przedszkolu jakie ja znam. „W moich czasach” dziecko nie miało wiele do powiedzenia. Jeśli ktoś nie potrafił się zdyscyplinować wychowawczyni zazwyczaj stawiała do kąta. Nikt nie starał się zrozumieć przedszkolaka, przypisując mu po prostu niegrzeczne zachowanie. Myślę, że obecnie nasza świadomość jest nieco większa i wiemy, że karanie może i dyscyplinuje na daną chwilę, ale w żaden sposób nie rozwiązuje problemów. Wciąż jednak scenka opisana w książce jest bardziej propozycją niż standardem i trochę to pewnie potrwa zanim stanie się codziennością naszych dzieci.

 

Dużą wartością są osobne ramki dla dorosłych

 

A oto jak tłumaczy zachowanie Antka Agnieszka Stążka-Gawrysiak w specjalnej ramce dla rodziców lub pedagogów:

Często takie ‚niegrzeczne’ zachowanie nie wynika ze świadomej decyzji dziecka, lecz jest efektem tego, że jego system nerwowy został przeciążony stresem ze względu na trudności z przetwarzaniem rozmaitych bodźców (np. wzrokowych, dźwiękowych, czuciowych) i przekazywanych informacji.

Autorka tłumaczy dalej, że dzieci podobne do Antka jak najbardziej mogą odnaleźć się w tradycyjnym systemie edukacyjnym, jest jednak potrzebna dobra wola i praca ze strony rodziców i nauczycieli. Co można zrobić, przeczytamy w następnych słowach:

 

Czasem wystarczy położyć na krześle dziecka nadmuchiwaną gumową poduszkę, aby jego potrzeba ruchu została zaspokojona. Innym sposobem jest dawanie dzieciom podobnym do Antka niewielkich zadań wymagających ruchu: mogą pomagać w przygotowaniu sali do zajęć (przesunąć krzesła itd.), ścierać tablicę albo asystować nauczycielowi w jego zadaniach tak, żeby mogły wstawać i poruszać się częściej niż inni uczniowie.

 

To książka, dzięki której skorzysta cała rodzina

 

Zapewniam, że w każdym rozdziale książki odnajdziecie punkty styku z własnymi codziennymi „utarczkami” z dziećmi. Podczas lektury ciągle kiwałam głową ze zrozumieniem: Tak, znam to! lub Tak, Tymek też się tak zachowuje. To nie są historie hipotetyczne, wyssane z palca – w każdym zdaniu czuć, że autorka zna temat od podszewki. Nic dziwnego zresztą, sama jest matką, zatem jej źródłem są osobiste doświadczenia. 

Po przeczytaniu każdego rozdziału warto z dzieckiem przedyskutować opisaną scenkę, upewnić się czy zrozumiało, czego dokładnie dotyczy. Jest to zatem pozycja nie tylko „do poczytania”, ale stanowi również świetny punkt wyjścia do pracy nad naszymi stresorami i szukania sposobów ich regulowania. 

Nasze mamy powiedziałyby pewnie: Szkoda, że takiej książki nie było w naszych czasach. Łatwiej byłoby nam zrozumieć nasze dzieci, ale i swoje własne emocje.

Jeśli się wahacie, to niepotrzebnie. To propozycja, która ułatwi Waszą komunikację z dziećmi, a także pozwoli wychować je na dorosłych, którzy potrafią rozpoznawać swoje stresory i w odpowiednim momencie je regulować. 

komentarzy 10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *