Poronienia nawykowe
Poroniłam

Poronienia nawykowe – czy będę miała jeszcze dziecko?

Poroniłaś. To boli, boli jak cholera, bo nie takiego zakończenia się spodziewałaś. Miałaś plany, jakieś wyobrażenia, a zostałaś z niczym. Ronisz kolejny raz. I jeszcze raz, i jeszcze…Ciężko w jednym zdaniu zamknąć jak się z tym wszystkich czujesz. Ja czułam, że moje łono jest cmentarzyskiem i bardzo zwątpiłam w swoje kobiece kompetencje. Ale najgorsze było pytanie: Czy ja w ogóle zostanę matką?

Poronienia nawykowe
Źródło: www.unsplash.com

Poronienia nawykowe – czy będę miała jeszcze dziecko?

Co mówili lekarze, kiedy straciłam dziecko po raz pierwszy? Tego nie dało się przewidzieć, to niczyja wina. Niczego więcej nie słuchałam, nic nie chciałam wiedzieć. Pragnęłam jak najszybciej zamknąć ten rozdział w moim życiu. Nie pozwoliłam sobie na żałobę. Nie prosiłam o pomoc.

Minęły lata zanim po raz kolejny zaszłam w ciążę. I znowu to samo. Choć trochę inaczej. Wszystko potoczyło się tak szybko! Zanim zdążyłam zaakceptować, że będę mamą, przestałam nią być. Każde kolejne poronienie, to mniejsze szanse na urodzenie dziecka – powiedział mi doktor w szpitalu.

Za trzecim razem był gniew i poczucie niesprawiedliwości. Przecież tym razem miało być dobrze, tym razem miał być happy end. Lekarka prowadząca nie poczuwała się w żaden sposób do winy (uważaliśmy, że powinna). W szpitalu po raz pierwszy usłyszałam termin poronienia nawykowe. Tam też spotkaliśmy dawną koleżankę Męża, okazało się, że pracuje na oddziale. Zwracamy się do niej z prośbą o radę. Co mamy dalej robić?

W czwartej ciąży wiemy już, że mam się zgłosić do kliniki, która funkcjonuje przy szpitalu.

Niestety serce dziecka nie tętni, na nic nasza wiedza i świadomość. Tym razem nie wierzę i nie mogę się z tym pogodzić. To nieprawda, to nieprawda – powtarzam przez łzy. To jednak prawda. Wszystko skończone…

…parę miesięcy później jestem w ciąży, dowiaduję się o tym w dwunastym tygodniu jej trwania! Szok! Jak sobie poradzić z lękiem? Jak okiełznać niepokój? Postanawiam, że przyjmę każdy scenariusz, choć wiem, że jeśli poronię po raz piąty, poddam się, przestanę walczyć.

Pojawia się plamienie. Jestem w rozsypce. Na Izbie Przyjęć pielęgniarka (chyba) przekonuje mnie, że wszystko jest w porządku, że mój stres w niczym nie pomaga. Ale jak się nie stresować, kiedy każde plamienie oznaczało jedno?! Jak można odmówić badania kobiecie, która poroniła cztery razy? Co z tego, że byłam dzień wcześniej i wszystko było dobrze, a następnego dnia mam mieć badania prenatalne, skoro dzisiaj może nastąpić rozwiązanie – nieszczęśliwe niestety…

…podejmuję decyzję – wracam do domu. Jak to? zapytacie – Kobieta w ciąży z obciążonym wywiadem ginekologicznym mimo plamienia rezygnuje ze swojego prawa do badania? Uwierzcie, że czułam się w tej chwili, jakbym stawiała życie mojego dziecka na szali, obiecałam sobie jednak, że w razie narastającego niepokoju i innych symptomów wracam natychmiast. Jednocześnie mam świadomość, że to wtedy nastąpił przełom. Zaufałam lekarzom, opatrzności, Bogu. Pogodziłam się z tym, co przyniesie mi życie. Zakończenie tego scenariusza nie było mi znane, ale sama sobie powiedziałam: Urodzę

A w życiu często bywa tak, że kiedy odpuszczamy, dostajemy to, czego pragniemy. Faktycznie, urodziłam. I niestety, mam takie poczucie, że dopiero w piątej ciąży otrzymałam fachową opiekę. Jak powinna być prowadzona ciąża kobiety, u której stwierdzono poronienia nawykowe?

Zanim odpowiem na te pytanie, uprzedzam: nie jestem ekspertem, nie skończyłam medycyny, bazuję wyłącznie na osobistym doświadczeniu. Ten tekst powstał ku pokrzepieniu, lecz także jako forma wskazówki od osoby, która poronień nawykowych doświadczyła.

Najważniejsze: poronienia nawracające nie wykluczają posiadania potomstwa!

Problemem bowiem nie jest niepłodność (bo do zapłodnienia dochodzi), tylko z donoszeniem ciąży. Przy obciążonym wywiadzie ginekologiczno-położniczym warto udać się do kliniki przy szpitalu. Dlaczego? Przede wszystkim mają tam duże doświadczenie w prowadzeniu ciąż zagrożonych przedwczesnym porodem. I co ważne: zlecą wykonanie badań, których celem jest ustalenie przyczyny dotychczasowych poronień.

W piątej ciąży oprócz standardowych badań zrobiłam również:

♦ badanie kariotypu – pozwala ono na stwierdzenie nieprawidłowości w budowie chromosomów, które mogą być odpowiedzialne za występowanie samoistnych poronień. Badanie takie robi zarówno kobieta, jak i mężczyzna.

♦ badanie prenatalne – refundowane od 35 roku życia, gdyż wtedy ryzyko urodzenia dziecka z wadą genetyczną się zwiększa.

♦ na wykluczenie bądź stwierdzenie zespołu antyfospolidowego.

Nie udało się jednak jednoznacznie ustalić czemu tak często roniłam. W dwóch przypadkach była to zapewne niewydolność szyjki macicy, w dwóch pozostałych – nie wiadomo. Może się zdarzyć, że i w Twoim przypadku nie uda się znaleźć przyczyny. Jak zatem przeciwdziałać, kiedy nie wiadomo z czym walczymy? Cóż, myślę że to bardzo indywidualna kwestia zależna od wielu czynników i ostatecznie zadecyduje pewnie specjalista.

Poronienia nawykowe, a lekarz prowadzący

Moja Pani Doktor przyjęła zasadę „chuchamy na zimne” i starała się na wszelkich możliwych frontach zawalczyć o tę ciążę. Mimo iż wyniki badań nie wskazywały zespołu antyfospolidowego codziennie robiłam zastrzyki przeciwzakrzepowe w brzuch i łykałam acard. Szew McDonalda chronił mnie przed rozszerzaniem się szyjki macicy i przedwczesnym porodem. Podczas każdej wizyty (chodziłam co dwa tygodnie) ginekolożka robiła usg i zawsze badała mnie dokładnie. Często też zlecała posiew z pochwy – jej infekcje mogą bowiem prowadzić do przedwczesnego porodu. Istotna też była świadomość, że w każdej chwili mogę zgłosić się do swojej lekarki. Że rozumie mój niepokój i nie stara się go stłumić poklepywaniem po plecach i zapewnianiem, że się uda.

Tak od siebie: jeśli poroniłaś więcej niż jeden raz znajdź lekarza, któremu zaufasz. Ale! Lekarza, który ma doświadczenie w prowadzeniu ciąż z obciążonym wywiadem. A jeszcze lepiej zgłoś się do Poradni Patologii Ciąży i Chorób Kobiecych. Tam obejmą Cię kompleksową opieką, i nie chodzi tylko o sprzęt czy o możliwość wykonania różnego rodzaju badania – chodzi też o wiedzę i doświadczenie. 

 

Jeśli poroniłaś i szukasz informacji, chcesz wiedzieć jak to wyglądało u mnie to kliknij koniecznie tutaj ⇒ Poroniłam – to specjalna kategoria na blogu stworzona z myślą właśnie o Tobie.

 

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *