pieniny z dzieckiem
Podróże

Pieniny z dzieckiem. Relacja z naszej wakacyjnej podróży

Nasze pierwsze wakacje – można powiedzieć last minute! Na trzy dni przed wyjazdem poznaliśmy cel podróży. Miały być Sudety, a pojechaliśmy w Pieniny! Już tam byliśmy, kiedy nasze dziecko miało 10 miesięcy, w niewielkiej miejscowości Kluszkowce. Tym razem padło na Niedzicę i tak jak poprzednio chcę Wam opowiedzieć, jak wyglądał nasz wyjazd w Pieniny z dzieckiem, teraz już prawie pięcioletnim.

Niedzica

Urokliwa, niewielka miejscowość, w której – jak oświadczyła nasza gospodyni – niewiele się dzieje. Idealne miejsce zatem, dla osób ceniących spokój i ciszę. Czytaj: dla nas! Największym walorem Niedzicy z całą pewnością jest jej malownicze położenie – tuż przy sztucznym jeziorze Czorsztyńskim w asyście hipnotyzujących zboczy Pienin. A do tego niedzicki zamek, i jeszcze drugi majaczący w oddali, wzniesiony ponad wody zbiornika. Mnie dodatkowo zachwyciły drewniane chatynki, które, gdziekolwiek bym nie była, zawsze łapią mnie za serce.

Co można robić w Niedzicy? Odpoczywać! Bez spiny, bez pośpiechu, uważnie. Obecność jeziora generuje możliwość skorzystania z aktywnego odpoczynku. Możecie łapać słoneczne promienie na plaży miejskiej, odbyć rejs między jednym zamkiem a drugim, wypożyczyć sprzęt wodny lub objechać rowerem prawie całe jezioro. Oprócz tego warto wybrać się na szlak i poznać nieco mniej popularne Pieniny Spiskie. Niedzica oferuje również atrakcje takie, jak Spiska Kraina – coś co z pewnością zachwyci dzieciaki.

Czym jest Spiska Kraina? To park rozrywki, w którym mieści się między innymi park linowy, małpi gaj, planetarium 3D, laserowy paintball, kino 12D oraz park miniatur. Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej na temat Spiskiej Krainy, odsyłam Ciebie na ich stronę internetową

 

Jezioro Czorsztyńskie

Jezioro Czorsztyńskie to sztuczny zbiornik. Powstał on po wybudowaniu w Niedzicy zapory wodnej, której głównym zadaniem jest ochrona przeciwpowodziowa i przeciwpożarowa. A dzięki jego położeniu pomiędzy Pieninami Spiskimi a Właściwymi, miejsce to jest niezwykle malownicze i z całą pewnością atrakcyjne turystycznie.

Wspominałam wcześniej, że istnieje możliwość wypożyczenia sprzętu wodnego. W miasteczku, z tego co się orientuję, są dwie wypożyczalnie: jedna znajduje się przy miejskiej plaży, druga funkcjonuje jako Przystań Wodna Zamajerz. Wypożyczycie tam kajaki, rowery wodne, a także łódki.

Kolejną atrakcją jest kurs stateczkiem z jednego zamku do drugiego. Przystań statku „Harnaś” znajdziecie u stóp niedzickiego zamku. Odbycie rejsu umożliwia spojrzenie na obydwie siedziby dawnych możnych z zupełnie innej perspektywy.

 

Rowerem dookoła jeziora

Dla nas odkryciem była bajeczna wprost trasa rowerowa. Dlaczego odkryciem? Ponieważ w samej miejscowości nie była ona jakoś szczególnie rozreklamowana. Jak się okazało otwarta na krótko przed ogłoszeniem pandemii i narzuceniem wiadomych obostrzeń – pewnie stąd jeszcze nie dość dobrze znana. Przeznaczona dla rowerzystów, ale mogą z niej korzystać również piesi.

My, część tej trasy pokonaliśmy pieszo i byliśmy pod ogromnym wrażeniem. Duże brawa za wykorzystanie przestrzeni wokół jeziora, która sama w sposób naturalny wyznaczyła fantastyczną trasę do pokonania z możliwością podziwiania piękna natury.

pieniny z dzieckiem

Oprócz fantastycznych widoków i kojącej obecności natury, zachwyciło nas również miejsce spoczynku dla strudzonych podróżą rowerzystów bądź wędrowców.

pieniny z dzieckiem

 

Czerwonym szlakiem na górę Żar (Pieniny Spiskie)

Już na miejscu, w Niedzicy, przeczytałam, że Pieniny Spiskie są rzadziej odwiedzane przez turystów – i faktycznie – po przejściu czerwonego szlaku na górę Żar mogę napisać, że dało się to odczuć na całej trasie. Wystartowaliśmy z Niedzicy, mijając zamek i ostatnie zabudowania mieszkalne oraz ośrodki wypoczynkowe. Początkowo droga była szeroka i komfortowa i dość szybko doprowadziła nas do wspaniałego punktu widokowego, z którego roztaczał się widok na Tatry z jednej strony, a na jezioro, zamki i Pieniny z drugiej. I mimo że dopiero rozpoczęliśmy wędrówkę, musieliśmy zrobić dłuższą przerwę na podziwianie fenomenalnych widoków.

pieniny z dzieckiem

Z jednej strony widok na jezioro Czorsztyńskie, z drugiej na Tatry.

Pieniny z dzieckiem

Później nie jest już tak zjawiskowo! Szlak rzeczywiście nie jest tłumnie odwiedzany i chyba to powoduje, że jest on dość zaniedbany. Co mam na myśli? Między innymi oznakowanie – bywają miejsca, takie jak rozwidlenia dróg, kiedy brak znaku i w żaden sposób nie jest oczywiste, w którym kierunku iść. Niejednokrotnie mąż wypuszczał się na „zwiady”, żeby wybadać, którym traktem mamy podążać.

pieniny z dzieckiem

Szliśmy czerwonym szlakiem, a ten okazał się bardzo błotnisty, co znacznie utrudniało wędrówkę. Na jednym z odcinków przemierzaliśmy zarośnięty po pas, jeśli nie wyżej, wąski trakt. Poskutkowało to pasażerem na gapę (czytaj: kleszczem), którego udało mi się w porę strząsnąć z nogi. Niemal tuż przed samym szczytem otworzyła się przed nami przestrzeń – polana, z której podziwialiśmy widok na Tatry. Kiedy zatem dotarliśmy do zalesionego czubka góry, gdzie znajdowała się również wieża widokowa poczuliśmy lekkie rozczarowanie. Z całą pewnością krajobraz, który rozciągał się z drewnianej konstrukcji nie imponował tak bardzo, jak widziany kilka minut wcześniej zarys Tatr majaczący na linii horyzontu. Niemniej każdą wędrówkę uznajemy za wartościową samą w sobie. Ostrzegam jednak, jeśli nie jesteś amatorem zarośniętych, bagnistych szlaków i interesują Cię przede wszystkim spektakularne widoki otaczające Cię z każdej strony, to wędrówka czerwonym szlakiem na górę Żar, może być dla Ciebie rozczarowująca.

Widok z góry Żar

 

Szczawnica Zdrój

Miejscowość, mimo iż tłumniej odwiedzana przez turystów, również urokliwa. W takich miejscach zawsze mnie zachwyca specyficzna architektura. A w Szczawnicy nie brakuje zachwycających drewnianych domków i dawnych ośrodków wypoczynkowych. No właśnie – dawnych. Wiele z nich niszczeje nadgryzione zębem czasu, porzucone i opuszczone. Serce się kraje.

Z drugiej strony takie opuszczone, sypiące się budynki są dla mnie zawsze ciekawym obiektem do sfotografowania. Dlatego oprócz sielskich, górskich widoków w mojej galerii zawsze znajdzie się miejsce na stare domy z duszą.

My, za cel naszej wizyty w miejscowości, obraliśmy Palenicę.

 

Palenica

Jest to szczyt w Małych Pieninach, na którym znajduje się schronisko „Groń”, a także lokale gastronomiczne oraz atrakcje dla dużych i małych. Jest dobrym punktem widokowym na Pieniny i Beskid Sądecki. Przestrzeń, która otwiera się na Palenicy, zdecydowanie sprzyja dłuższemu postojowi. 

Jedna z dróg na Palenicę.

Znajdziecie tam parę atrakcji idealnych dla dzieciaków. Zawsze to może być karta przetargowa, gdy najmłodsi tracą motywację do wspinaczki 😉 Niezłym wabikiem może być na przykład zjeżdżalnia grawitacyjna, która wije się jak serpentyna, dostarczając niezapomnianych wrażeń. Najmłodszym z pewnością spodobają się gigantyczne muchomory i ścieżka edukacyjna, zawierająca krótką charakterystykę danego zwierzęcia. Więcej szczegółów na temat atrakcji na Palenicy dostępnych jest, o tutaj -> na stronie internetowej.

 

Bonus: krótki wyjazd do Zakopanego

To był mój trzeci wypad do Zakopanego i za każdym razem poznaję miejscowość z innej perspektywy. Byliśmy króciutko, więc lista odhaczonych atrakcji nie jest zbyt imponująca, ale w końcu nie liczby się liczą 😉 Największym minusem Zakopanego jest jego komercyjność, ale z drugiej strony oznacza to, że tam nigdy nie zabraknie atrakcji. Choć dla mnie oczywiście największą wartością są góry.

 

Gubałówka

Muszę przyznać, że dość mocno mnie rozczarowała. Może dlatego, że kiedy byłam tam pierwszy raz kilkanaście lat temu, inaczej to wszystko wyglądało. Najbardziej zirytował mnie ruch samochodowy. Na tyle intensywny, że generował niemiłe odczucia. Do tego tłum ludzi, pełno różnorakich stoisk, hałas i chaos. Za dużo bodźców dla duszy spragnionej ciszy i spokoju. Co ciekawe, w dobie koronawirusa, niewiele lokali umożliwiało płatność kartą. A szkoda, bo kilka wpadło nam w oko i koniec końców musieliśmy skorzystać z usługi, tam gdzie taka możliwość była.

Na wzniesienie startowaliśmy z Harendy, czyli naszego tymczasowego miejsca zamieszkania. Po jakimś czasie weszliśmy na niebieski szlak, który w pewnym momencie połączył się ze szlakiem czerwonym. Od tego też momentu sama wędrówka nie była specjalnie atrakcyjna ze względu na ruch i samą atrakcyjność trasy. Natomiast dla niedzielnych turystów z dzieckiem w wózku z całą pewnością wygodna, bo wiodąca przez asfalt. Na samej Gubałówce oczywiście piękny widok na Tatry, który zmieniał się z minuty na minutę. Najpierw w pełnym słońcu, potem w deszczu, a następnie w chmurach, by znowu zachwycić w promieniach słońca.

Ze szczytu zeszliśmy żółtym szlakiem i udaliśmy się na Krupówki. Ogólnie byliśmy zadowoleni, bo to był nasz pierwszy dzień w Zakopanem i od razu zaliczyliśmy dłuższą wędrówkę 🙂

 

Sarnia Skała

Powiem Wam, że zupełnie się nie spodziewałam, że uda nam się zaliczyć jakiś inny szczyt poza samą Gubałówką. Tym bardziej się cieszę, że nam się to udało, a zwłaszcza naszemu pięciolatkowi. Sarnia Skała to szczyt, z którego można spojrzeć na majaczący w oddali krzyż na Giewoncie.

W drodze na Sarnią Skałę.

 

Pieniny z dzieckiem

Dotarliśmy do niego wędrując żółtym szlakiem przez Dolinę Białego. Trasa ta jest bardzo przyjemna i malownicza. I na tyle urozmaicona, że może się spodobać dzieciakom. Po drodze można, na przykład, zrobić postój przy Sarnim Wodospadzie.

Wracając mijaliśmy z kolei Siklawicę, wodospad przy którym warto się zatrzymać i posłuchać szumiących kaskad wody. A dalej, Doliną Strążyską wróciliśmy do pierwszych zabudowań Zakopanego.

 

Dolina Kościeliska

Dolina, która cieszy się dużą popularnością, co potwierdziły tłumy na szlaku. Trasa w sam raz dla niedzielnych amatorów górskich wędrówek, przyjazna dla rodzin z dziećmi. Obowiązuje bilet wstępu.

My zboczyliśmy do Jaskini Mroźnej i tam już jest bardziej strome podejście. Sama jaskinia fantastyczna, tylko nie ma za wiele czasu na podziwianie, bo ciasno (miejscami przechodziliśmy kucając) i tłum z tyłu napiera 😉 Również obowiązują bilety wstępu.

pieniny z dzieckiem

Zapraszam Was do obserwowania Firlików na Instagramie – znajdziecie tam także fotorelacje z naszych podróży.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Estera. Kreatorka Dobrych Słów (@firliki)

A na blog więcej relacji z naszych wspólnych wojaży znajdziecie w zakładce -> Podróże

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *