Close
Miasto przyjazne mieszkańcom.

Miasto przyjazne mieszkańcom – jak to zrobić, żeby żyło się lepiej w mieście?

Miasto przyjazne mieszkańcom – taki Szczecin mi się marzy. Na co dzień staramy się funkcjonować w miejskiej przestrzeni, ale nie zawsze nam ona sprzyja. A to nierówne chodniki, sygnalizacja świetlna chyba dla sprinterów, z jednej strony zbyt duża ilość biurowców i galerii handlowych, z drugiej niewielka ośrodków kultury…każdy na coś tam narzeka, każdemu co innego doskwiera.

Moim marzeniem jest jak największa ilość skwerów,

miejsc spoczynku, będących chwilową oazą, azylem dla zabieganego, zapracowanego i strudzonego mieszkańca. Już teraz Szczecin poprzecinany jest parkami i skwerkami i jeśli z jakiegoś powodu nie może być ich więcej, to byleby nie było mniej.

Niestety zniknęła fontanna zwana potocznie ścianą płaczu, która czyniła niewielki placyk na Wojska Polskiego charakterystycznym miejscem. Zlikwidowano też nieczynny od wielu lat wodotrysk przed barem Extra. Liczyłam po cichu, że ktoś tchnie życie w ten obiekt, a tymczasem powstanie kolejny budynek mieszkalno-usługowy.

Z drugiej strony zyskaliśmy zmodernizowaną aleję kwiatową, bulwary nadodrzańskie odżyły, a stary przeciwpożarowy basen przy placu Zwycięstwa zamienił się w nowoczesną fontannę. Robię szybki przegląd i podgląd szczecińskich skwerków i bilans wychodzi raczej na plus. Uwiera mnie jednak jedna rzecz. Mianowicie ławki. Nie wiem czy to jakiś trend, ale coraz częściej nie mają one oparć. Zaraz, zaraz, ale czy koniecznie, obligatoryjnie ławka powinna posiadać oparcie? Powinna. Bo w takim razie czemu mają służyć takie miejsca jak Różanka czy skwer z fontanną przy Pleciudze? Jaki zatem był zamysł, myśl przewodnia?

W moim odczuciu są to enklawy spokoju,

dające wytchnienie zmęczonemu codziennym pośpiechem mieszkańcowi betonowej dżungli. Przynoszą ulgę po dniu pracy w dusznym biurze czy zakupach w dudniącej od tandetnej muzyki galerii handlowej. To miejsca sprzyjające oderwaniu się od zgiełku i pędu dnia codziennego. Idealne na lekturę książki, złapanie oddechu, chwilę refleksji. Czynią miasto bardziej przyjazne mieszkańcom. Z wizją tą kłócą się ławki, które zapraszają na krótką chwilę, na ułamki sekund, jakby nie życzyły sobie dłuższych nasiadówek. A może to lęk przed gośćmi niezbyt mile widzianymi, którzy okupują, piją, przeklinają i szukają „inspiracji” do czynów nieakceptowanych społecznie (choć dla nich akurat brak oparcia nie stanowi chyba problemu)?

Głowię się nad tym od jakiegoś czasu, zwłaszcza wtedy, gdy siedzę na takowej ławce i próbuję cieszyć się szumem fontanny czy widokiem kobierca z róż. Radość jednak jest znikoma, bo po chwili zaczynam się wyginać na wszystkie strony, zakładać nogę na nogę, by za parę sekund prostować i zginać kolana. Koniec końców podrywam się i idę dalej. Chwała temu, co postawił na alei kwiatowej (tak skrytykowanej wzdłuż i wszerz) ławki, na których można się oprzeć. Bo oprócz estetyki liczy się również funkcjonalność.

  • Przez Szczecin przejeżdżałam wiele razy, ale w samym mieście byłam tylko raz, lata temu i przyznam, że nie zrobiło na mnie jakiegoś specjalnego wrażenia. Pamiętam tylko galerię handlową (chyba Galaxy, czy jakoś tak) i te bulwary ze starymi drzewami. W sumie to wspomnienia, jak przez mgłę, ciekawe, jak teraz bym odebrała to miasto, pewnie całkiem inaczej.

    • Szczecin cały czas się zmienia – na lepsze oczywiście 😉 największym plusem jest chyba to, że jest pełen zieleni, otaczają go puszcze i jeziora. I mamy też swoją Gubałówkę 😉 warto odwiedzić Szczecin, bo to takie nieoczywiste miasto!

  • Miasto powinno być co do zasady przyjazne mieszkańcom, bo dla nich jest…W Szczecinie nigdy nie byłam. Jestem z Bydgoszczy, która zmienia się błyskawicznie

    • Powinno, ale bywa różnie. A ja byłam w Bydgoszczy, ale widziałam tylko skrawek miasta – ten najbardziej znany 😉