Close
jak zrozumieć niemowlę

Jak zrozumieć niemowlę? Użyj swojej wyobraźni!

Wyobraź sobie, że nic, absolutnie nic nie wiesz o świecie. Wykasowałaś/eś doświadczenie zdobywane przez lata. W Twojej podręcznej pamięci nie ma wspomnień, obrazów ani pojęć. Całkowita pustka. Do tego na nowo musisz się określić wobec przestrzeni, w której nagle się znalazłaś/eś. Niespodziewanie bowiem rozszerzyła się do bliżej nieokreślonych wymiarów i cały czas zaskakuje jakimiś nowymi elementami. W żaden sposób nie potrafisz wyrazić swoich emocji, bo wszystko jest pierwsze i nienazwane. Twój niepokój może budzić kropka na ścianie, nierówność pod palcami bądź skrzekliwy śmiech.

Tak mówię, kiedy mój Mąż twierdzi, że jestem zbyt miękka, by zignorować płacz dziecka. Widzi pewnie we mnie rozdygotaną mamuśkę, która nie potrafi patrzeć na łzy Syna. Która ulega szantażowi emocjonalnemu i daje się zmanipulować. Oczywiście jestem odmiennego zdania 😉 Może i mam dopiero półroczny staż, ale jestem ze swoim Synem nieustannie i w dzień, i w nocy. Przez ten czas nauczyłam się rozróżniać jego nastroje i odczytywać potrzeby. I wiem, który płacz za chwilę zgaśnie, a który sam się nie wyciszy.

Skromny repertuar komunikacyjny niemowlęcia powoduje,

że młodzi rodzice (młodzi czytaj: niedoświadczeni) rozkładają z bezradności ręce. Bywa, że matka, która nie potrafi ustalić przyczyny przeraźliwego płaczu sama zaczyna ronić łzy. Na samym początku, na samym starcie miewałam kilkakrotnie chwile załamania. Trzymałam na rękach maleństwo, które wręcz się darło, a ja nie wiedziałam jak ten płacz ukoić. A to matkę boli, oj bardzo boli.

Teraz jest lepiej, teraz co najwyżej opadam z sił, czasem mam ochotę uciec gdzieś daleko ;), ale przynajmniej zaczynam „dogadywać” się z własnym Synem. Jak zacząć komunikować się z dzieckiem? Na sam początek warto dać sobie czas, tego w zasadzie wymaga każda relacja. Im więcej z kimś przebywasz, tym bardziej go poznajesz. Wydaje się oczywiste, prawda? Trzeba być w tym wzajemnym przebywaniu uważnym, bo dziecko „mówi” znacznie więcej niż przypuszczamy.

Ja obserwuję swojego Malucha stale,

bo chęć poznania tego człowieka jest we mnie ogromna. I tutaj kolejna kluczowa kwestia! Warto to ustalić już na wstępie: NIEMOWLĘ TO TEŻ CZŁOWIEK! Następnie musimy pójść o krok dalej i wyobrazić sobie jak to jest być niemowlęciem (patrz pierwszy akapit). Kiedy uruchomimy empatię będzie nam łatwiej pojąć, co może czuć ten maleńki człowiek. Kiedy odrzucimy całą naszą wiedzę, kiedy przestaniemy patrzeć na dziecko z perspektywy dorosłego pojmiemy, że naszą rolą jest SZUKAĆ i WSPIERAĆ.

Jeśli nie wiemy dlaczego dziecko płacze lub marudzi, to po prostu musimy zabawić się w Sherlocka Holmesa i drogą dedukcji odnaleźć przyczynę. Po kolei wykluczamy najbardziej oczywiste powody, by zapuścić się w obszary dotąd niezbadane. Bo trochę przypomina to odkrywanie nieznanego lądu lub badania nad niewyjaśnionym zjawiskiem. Co prawda nie jesteśmy prekursorami w tej dziedzinie, i raczej nie powstanie o nas notka w encyklopedii, ale radość i satysfakcja z odkrycia gwarantowana. Kiedy po długich poszukiwaniach ustalimy źródło niepokoju naturalną konsekwencją jest ugaszenie pożaru. Zależnie od skali problemu uruchamiamy stosowne procedury. I jeśli trzeba po prostu wziąć dziecko na ręce i je przytulić, to zróbmy to. Ramiona rodzica, jego oddech, bicie serca sprawiają, że świat dookoła maleje i robi się odrobinę przyjaźniejszy.

Ważna jest nie tylko uważna obserwacja,

szukanie odpowiedzi oraz wspieranie maleństwa. Bardzo istotna jest również CIERPLIWOŚĆ. Żyjemy w biegu i niedbale, oczekujemy efektów tu i teraz. Tymczasem z dzieckiem u boku musimy wyzbyć się gwałtownych ruchów, poskromić nerwowość, zwolnić tempo. Jeśli czujesz, że za chwilę pękniesz i rozlecisz się na kawałki zastosuj chociażby słynną metodę „policz do dziesięciu”. Bo kiedy jesteś zmęczony, sfrustrowany i najchętniej byś zdezerterował, to wtedy łatwiej o niepotrzebny gest, niepotrzebne słowo. Ja w chwilach słabości wychodzę na chwilę – do kuchni bądź innego pomieszczenia – i biorę parę oddechów. I wtedy na nowo mierzę  się  z problemem. Ale nawet jeśli nie jesteś na skraju, to cierpliwość jest jak najbardziej wskazana. Bo wiesz, niemowlęciu nigdzie się nie śpieszy 😉

Droga do zrozumienia niemowlęcia nie jest długa ani wyboista. Wystarczy przy dziecku po prostu być, obserwować i starać się odczytać każdy ruch (w końcu jest też coś takiego, jak mowa ciała). Z czasem wytworzycie swoisty kod, specyficzny język za pomocą, którego będziecie się porozumiewać. I to są naprawdę piękne chwile.