Jak rozmawiać z kobietą, która poroniła? Koniecznie przeczytaj

Pamiętam chwilę przed podaniem narkozy, pogaduszki pielęgniarek, które organizowały wyjście do pubu z okazji Dnia Kobiet. Ja nie miałam czego świętować, wiedziałam, że nikt nie będzie mógł zrozumieć mojego dramatu, dla wszystkich było to zdarzenie małej wagi, któremu łatwo można było, zaradzić, wystarczyło spróbować znowu i znów zaszłabym w ciążę.

W życiu nic się nie powtarza. To spektakl improwizowany, bez scenariusza, a gdy umiera jakiś bohater, schodzi na zawsze ze sceny i nie zastępuje się go kimś innym, jak w operze mydlanej. Ciebie już nie było i nawet gdyby los zechciał mi podarować kolejne dziecko, ty pozostałbyś niepowtarzalny.

Fragment z książki „Przerwane oczekiwanie. Poradnik dla kobiet po poronieniu”, Giorgia Cozza

 

 


Nie mów: Może tak powinno być, może byłoby chore czy Natura zadecydowała.

Kobiecie, która poroniła, mimo iż chce znać przyczynę, racjonalizacja tego, co się wydarzyło, nie pomaga.

Zresztą zrozumienie straty przez osobę, która jej doświadczyła, wymyka się poza granice umysłu. Tutaj rządzą emocje, a one podpowiadają, że stało się coś niespodziewanego i nieodwracalnego. Coś, czego nikt nie prognozował, a jednak się wydarzyło. A najbardziej boli świadomość, że nie dało się temu zapobiec. Nie ma znaczenia, że starałaś się właściwie odżywiać, regularnie się badałaś czy zmieniłaś styl życia.

I niezależnie od tego czy istnienie, które w sobie nosiłaś było niedoskonałe, nie niweluje to skali twojego cierpienia. Nie ułatwia też zaakceptowania sytuacji.

 

Jak naznacza życie fakt straty dziecka?

Nie trzeba nadużywać słów.

Nie mówcie kobiecie, która straciła dziecko, że będzie mogła mieć inne dzieci. Bo ona chciała tego dziecka, swojego dziecka, a nie będzie go miała.

Co pozostaje?

Zostaje mała dziura w sercu, którą starasz się wypełnić myślami, dającymi ci pocieszenie.

Myślisz, że ono jest w niebie i czuwa nad tobą.

Myślisz, że choć przez krótki czas byłaś z nim i je chroniłaś.

Potem w końcu pozwalasz, by czas, ten balsam, który zabliźnia najboleśniejsze rany, zrobił swoje. Dni, które następują jeden po drugim, według precyzyjnego tajemniczego porządku nakazującego ci zaczynać od nowa, okazują się twoim ratunkiem. Któregoś ranka budzisz się i czujesz, że wspominanie trochę mnie boli. Ból zamienia się powoli w ogromną czułość.

Jesteś moim dzieckiem i zawsze nim będziesz.

Dopóki cię nie zapomnę, nie przestaniesz istnieć.

Fragment z książki „Przerwane oczekiwanie. Poradnik dla kobiet po poronieniu”, Giorgia Cozza

 


Nie przywołuj statystyk i nie używaj słów typu: płód

Statystykami najczęściej posługują się lekarze. Być może łatwiej im w ten sposób rozmawiać z pacjentką, ująć w większą perspektywę jednostkowe wydarzenie. To jednak, że owe poronienie mieści się w jakiejś normie nie umniejsza bólu, nie przyczynia się do zrozumienia tego, co się stało. Odbiera za to znaczenie, sprawia, że kobieta czuje się sprowadzona do procentów, do liczb w tabelach. Dla niej to tragedia, osobisty dramat. Nie traktuje tego, co się wydarzyło w wymiarze ogólnym, nie tłumaczy tego naukowo. Jest jednostką, która czuje.

Jej dziecko to nie dane statystyczne, to istnienie, z którym jest związana na zawsze.

Nie mów też, że to jeszcze nie było dziecko, że to tylko płód. Nieważne jakie są odgórne ustalenia, nieważne co twierdzi religia czy nauka – ważne, co czuje matka. A większość kobiet, które dowiadują się, że są w ciąży traktują istnienie noszone w łonie jako dziecko. Traktuj więc jej uczucia z szacunkiem.

 

We wtorek, 1 lutego, już go nie było. Chciałam umrzeć razem z nim.

‚Lepiej się stało, może miało wady’.

‚Natura tak zdecydowała…’.

‚Będziesz miała jeszcze inne dzieci’.

‚To jeszcze nie był człowiek’.

Moje dziecko nie żyło, a ja nie mogłam go opłakiwać, bo ktoś, kto – jak ja – ma aniołka w niebie, nie spotyka się ze zrozumieniem. W sumie, to ja także nie myślałam, że ból po stracie dziecka w pierwszych kilku tygodniach ciąży może być tak ogromny. Jest to głęboka rana, wciąż otwarta, która, myślę, nigdy się nie zabliźni.

Fragment z książki „Przerwane oczekiwanie. Poradnik dla kobiet po poronieniu”, Giorgia Cozza

 

 

Co możesz zrobić? Jeśli jesteś blisko związana/y z kobietą – po prostu ją przytul.

 

Gesty znaczą często więcej niż słowa. Powiedz, że jest ci przykro.  Że nie potrafisz jej pocieszyć, ale gdyby potrzebowała twojej pomocy, to nie ma problemu – pomożesz na tyle, ile możesz. Zaproponuj rozmowę – jeśli nie teraz, to wtedy, kiedy będzie gotowa. W matkach, które straciły dzieci tkwi głębokie poczucie winy. Zamiast powiedzieć: Może tak miało być powiedz To nie twoja wina. Kobieta, która poroniła nie straciła płodu tylko dziecko. Powiedz: Twoje dziecko będzie zawsze nad tobą czuwać zamiast To nie było jeszcze dziecko. A jeśli przeżyłaś/eś to samo powiedz o tym. Świadomość, że nie jest się odosobnionym przypadkiem w jakimś stopniu pomaga. Długo myślałam, że ten problem dotyczy wyłącznie mnie (nie dosłownie oczywiście). Dopiero po kolejnych stratach, kobiety z mojego otoczenia otworzyły się przede mną. Okazało się, że takich historii jest znacznie więcej.

I tak, jak ciężarne lub świeżo upieczone matki tworzą często grupy wsparcia, tak te, które straciły swoje dzieci powinny się wzajemnie wspierać. Szczera rozmowa osób, których doświadczenia są w pewien sposób tożsame może mieć działanie terapeutyczne.

 

*Użyłam w tym tekście takich zwrotów jak: „ciało, wydalające inne ciało” czy „wydalasz niedoskonały twór” – nie obrazują one jednak mojego stosunku, a raczej są interpretacją zachowań osób, które osobiście nie doświadczyły poronienia (chodzi przede wszystkim o personel medyczny).

 

Poroniłaś? Zajrzyj do zakładki Poroniłam <- kilk – znajdziesz więcej tekstów napisanych przez osobę, która również doświadczyła straty.

Może Ci się również spodoba