Drzwi otwarte u Firlików

Drzwi otwarte u Firlików. Wpadajcie, poznamy się bliżej

Drzwi otwarte u Firlików. Wpadajcie, poznamy się bliżej. Uchylę rąbka tajemnicy i wyjawię nieznane Wam dotąd szczegóły. W zamian liczę na interakcję. Przedstawcie się, zostawcie ślad w postaci komentarza, podajcie link do Waszej strony bądź bloga.

Drzwi otwarte u Firlików

 

Uprawiam swojego rodzaju ekshibicjonizm, a jestem małomówną introwertyczką, która z rezerwą podchodzi do ludzi. Uwierzycie? Nie potrafię zainicjować kontaktu z drugą osobą, jeśli nie mam ku temu konkretnego powodu. Nie jestem w stanie prowadzić konwersacji o wszystkim i o niczym z człowiekiem widzianym po raz pierwszy. To znaczy na starość te wszystkie konwenanse, sztuczne pogawędki wychodzą mi coraz lepiej, ale nie jest to moją naturalną zdolnością.

Prowadzenie bloga jest dla mnie jak kostium szyty na miarę! A ściślej, to pisanie jest formą komunikacji, w której czuję się swobodnie. Bo przecież jest jeszcze ta cała otoczka, która znowu jakoś nie jest kompatybilna z moim temperamentem. Chwalenie się, pozyskiwanie nowych czytelników, zabieganie o uwagę oraz jej utrzymanie…szereg działań, które w gruncie rzeczy pozwalają mi przełamać się i wyjść ze swojej strefy komfortu.

Ta moja skrytość i nieśmiałość tworzy fasadę nieprzystępności. To tylko pozorny mur. W rzeczywistości jestem ciepła jak świeże bułeczki. Mam też w sobie mnóstwo życzliwości do świata. Wyobraźcie sobie, że dopadają mnie wielkie wyrzuty sumienia, jeśli nadepnę na mrówkę (ale, tak, mięso jem)! W afekcie być może potrafię komuś sprawić przykrość, ale nigdy świadomie i z zimną krwią.

Jeśli chodzi o moje zainteresowania to są one bezkresne! Żartuję, ale po prawdzie przez długie lata miałam problem z tym, kim chcę być w życiu. Marzyła mi się kariera wokalistki, choć głosu i słuchu nie mam 😉 Przemknęła mi myśl o aktorstwie, ponieważ mam całkiem dobrą dykcję i nieźle interpretuję (w liceum dostałam oklaski po recytacji Mickiewicza, ale faktycznie wtedy odleciałam 😉 ). Były też pomysły, żeby studiować malarstwo, psychologię, historię, filologię angielską…i skończyło się na filologii polskiej.

Parę ciekawostek, których możecie nie wiedzieć 😉

 

Przynudzam trochę, co? No dobra, najsmaczniejsze są chyba nasze dziwactwa, nawyki, rzeczy, które nas definiują i charakteryzują jako tę właśnie osobę, a nie żadną inną:

  • Uwielbiam śledzie! Pod każdą możliwą postacią! Przekonałam nawet mojego Męża, który był zdeklarowanym przeciwnikiem tej ryby. Kiedyś kręcił nosem, teraz sam wrzuca do koszyka w sklepie 😉 Taką mam siłę perswazji 😉
  • Mam specyficzny, przez co rozpoznawalny śmiech. Znajomi porównują go do śmiechu Pakosińskiej z Kabaretu Moralnego Niepokoju…już wiecie? No właśnie 😉
  • Jak byłam mała to chciałam mieć okulary i aparat na zębach. Serio! Wzrok mam wręcz sokoli, ale zęby faktycznie wymagają interwencji ortodonty
  • W podstawówce namiętnie czytałam Sagę o Ludziach Lodu. Pieniądze na nowe tomy zdobywałam dzięki butelkom zanoszonym do skupu. Szkła szukałam, szwendając się po dzielnicy
  • Nie przepadam za słodyczami. Torty jem tylko na ślubach i czyichś urodzinach, ale i tak nie jestem w stanie zjeść do końca
  • Pierwszego chłopaka miałam zanim nauczyłam się pisać. Zerwałam z nim 😉 na prośbę koleżanki, ponieważ szarpał ją za włosy 😉
  • Jestem typem chłopczycy, kumpelki. Nie noszę szpilek ani biżuterii. Do fryzjera chodzę od wielkiego dzwonu,  a manikiur robiłam tylko z okazji mojego zamążpójścia. W piciu piwa dorównuję mężczyznom (Mąż narzeka, że jestem nieekonomiczna 😉 )
  • Szalona ze mnie kociara. Nie przepuszczę, żadnemu napotkanemu kotu – zawsze muszę zagadać 😉 I oczywiście mamy swojego własnego, prywatnego kota, a raczej kotkę. Lilu – po istocie idealnej z „Piątego elementu”. Nasze pierwsze dziecko
  • Moim pierwszym blogiem było Miasto Pudełek (subiektywne spojrzenie na moje miasto rodzinne) i w związku z tym udało mi się nawet znaleźć w lokalnej gazecie:

Drzwi otwarte u Firlików. Wywiad w Kurierze Szczecińskim

  •  Nie cierpię galerii handlowych, jestem w stanie wejść do dwóch, góra trzech sklepów i już czuję się chora, w panice poszukując wyjścia
  • Aha! Musicie wiedzieć, że pałam wielką, niespełnioną miłością do Mike’a Patton’a!!! Wokalista grupy Faith No More, którego cenię nie tylko za wokal, ale…wiecie, gdyby nie mój Mąż..;)

Miałam również okazję odpowiedzieć na pytania Gabistworkowo, dzięki nominacji do Liebster Blog Award.

Jak już wspominałam, drzwi otwarte u Firlików, oznaczają interakcję. Dajcie się poznać. W komentarzu zostawcie jakąś krótką informację o sobie, a jeśli macie swoją stronę czy blog, podlinkujcie proszę 🙂 Ja też chcę Was poznać 🙂

  • 🙂 super się czytało 🙂 na pierwszy rzut oka nie widać, że jesteś introwertyczką 🙂 ja też lubię​ śledzie, ale nie w oleju. Słodycze teraz w ciąży kocham miłością bezkresną. A normalnie wolę słone przekąski 😉 jak byłam mała chciałam być dentystą, albo księżniczką 😀 i chyba mi bliżej do tej drugiej, bo uwielbiam szpilki, lakiery do paznokci j biżuterie, a wizyty u lekarza tylko w ostateczności 😉 kiedyś kochałam Nicka Cartera z Backstreet Boys. To tyle! Miło poznać Cię bliżej 🙂

    • O, słone przękąski! Lubię również 😉 Ja za małolata słuchałam New Kids on the Block 😛

  • Magdalena Kocikowska

    Fajny opis siebie 🙂 Zazdroszczę Ci braku miłości do słodyczy, ja muszę przegryźć węglowodany każdego dnia 🙂 Miło Ciebie wreszcie poznać, a o mnie znajdziesz na blogu, to ja Ta z Weekendownika ;), a tutaj link http://weekendownik.blogspot.co.uk/ więc zapraszam :*

    • Tak jakoś mam, mogę w ogóle nie jeść 🙂 Miło Ciebie poznać, oczywiście wpadnę 🙂

  • Oj, to u nas na odwrót, mój mąż uwielbia śledzie, a ja ich nie znoszę 😉

  • Mamy bardzo wiele wspólnego 😍

  • Bardzo interesująca forma wpisu. Super, że dajesz się bliżej poznać swoim czytelnikom. To bardzo ważne. Mam tak samo ja Ty – nie lubię mówić, lepiej czuję się pisząc o swoich emocjach, bieżących sprawach. Pozdrawiam.JantkowaMama

    • Dziękuję bardzo i podrawiam serdecznie 🙂

  • Agnieszka Pohl

    Ach! Uwielbiam koty! Ale niestety nie mam idealnego wzroku :/

    • Kotów nie da się nie uwielbiać! 😉

  • Dee Lukasik

    Już cię polubiłam! Za ten typ chłopczycy i koty!

  • Hej!! 🙂 Też jestem Kociarą! Odkąd pamiętam 😀 Co do słodyczy – kiedyś byłam nałogową słodyczoholiczką, żelkoholiczką i ciastoholiczką. Od listopada 2016, gdy wykryto u mnie insulinooporność o 180 stopni musiałam zmienić swoje nawyki i zakończyłam długi związek ze słodyczami..na dobre! Od listopada nie jadłam słodyczy! 😀 Serio! Teraz moją miłością są orzechy! <3

    • Hej 🙂 To rozumiem, że kot w domu jest? 😉 myślę, że orzechy to dobry zamiennik 😉

  • Błagam, powiedz mi jak to działa, że nie lubisz słodyczy! Też chcę nie lubić 😀 Wydajesz się taka pozytywna, dlatego zapraszam do siebie – najbardziej optymistyczne miejsce w całych Internetach 🙂 http://www.optymistyczna.com/

    • Sama nie wiem, po prostu nie czuję takiej potrzeby 😉 Dziękuję za zaproszenie, chętnie wpadnę 🙂

    • Sama nie wiem jak! Dziękuję Ci za zaproszenie 🙂 na pewno wpadnę 🙂

  • Super dzieciaczki

    Dużo podobieństw do mojego charakteru znalazłam u ciebie.

    • To bardzo mi miło! W grupie raźniej 😉

  • Cześć. Również polonistka, również uwielbiająca śledzie. Starająca się wychodzić poza strefę komfortu 🙂 Zamiast kota dwa psy 😀
    Po prostu Kasia.
    http://yellowpear.pl

    • Cześć Kasiu! Miło mi Ciebie poznać 🙂

  • Karolina Borycka

    Ja też nie lubię galerii handlowych. Z tym, że ja za słodkie to bym zabiła 🙂

    • Hehe, jak większość kobiet 😉 ja na szczęście nie mam z tym problemu 😉 co nie znaczy, że jakichś tam słabostek nie mam 😉