Close
do diabła z matką polką

Do diabła z Matką Polką, czyli o tym co złego jest w tym symbolu

Matka. Matka Polka. Matka karmiąca, kochająca, oczekująca. Pocieszycielka i przytulanka. Ma swoje prawa i przywileje. Bywa też niedoceniana, zapracowana, nierozumiana. Bohaterka rodzinnych rozmów, obiekt sąsiedzkich plotek, motyw przewodni tekstów kultury i przedmiot społecznych dyskusji. Czyżby rodzicielstwo miało jedynie matczyną odsłonę, a w Polsce, wbrew pozorom, panował matriarchat?

Co mnie irytuje w symbolu Matki Polki?

 

Odkąd oczekuję maleństwa jestem traktowana ze szczególną atencją, co, przyznaję, mocno mnie irytuje. Tak, jakbym wcześniej nie istniała i dopiero poczęcie dziecka uprawomocniło mój byt. Groteskowy kult brzucha, chorobliwa nadopiekuńczość, dedykowanie sobie praw do podejmowania decyzji, dotyczących mojego życia czynią czas oczekiwania psychiczną katorgą. Bardziej jednak boli mnie, że nikt nie dostrzega mistrza drugiego planu, cichego bohatera, który nie oczekuje pomnika ani lauru. Potrzebuje tylko, żeby go doceniono.

Przyznaję, sama często zapominam, że w tym dziele (pro)kreacji współuczestniczył najbliższy mi Mężczyzna. Współtwórca zamieszania, który niby na równych prawach, a nagle robi za niewolnika (niech no tylko spróbuje mieć własne zdanie lub spróbuje zrobić coś dla siebie) czy „ścianę płaczu” (w końcu może wysłuchać skarg i zażaleń, jego nerwy dziecku nie zaszkodzą). Mam wrażenie, że wspólne przecież doświadczenie, które łączy nas bardziej niż przedtem, w ogólnym odbiorze nas spolaryzowało. Dla otoczenia jestem tą, której należy się szacunek, święty spokój, relaks i sen. Nigdy moje potrzeby nie były tak ważne dla Innych, jak teraz, kiedy jestem nosicielką nowego życia.

Stosunek odwrotnie proporcjonalny obserwuję w relacjach Innych z moim Mężem. Jego uczucia i pragnienia nie mają znaczenia (dziw bierze, że w ogóle je ma!). Dla niego jest to czas wyrzeczeń i rezygnacji oraz pokornego uświadomienia sobie, że jest tylko mężczyzną (jeśli wcześniej tego nie wiedział). Bo przecież nic nie wie i się nie dowie o ciążowych dolegliwościach, trudzie porodu ani nieprzespanych nocach przeplatanych karmieniem i przewijaniem!

Czasami się zastanawiam czy taka marginalizacja świata uczuć wewnętrznych przyszłego taty nie spycha go w przestrzeń stereotypów, w której to jego rola jest ograniczona i sprowadza się do zarabiania pieniędzy i oglądania po pracy telewizji z piwem w ręku…

Szablony są bardzo wygodne, zwalniają nas z myślenia, ale też mocno zawężają pole widzenia. Kiedy więc cały świat tobie sprzyja i wznosi na piedestał, stawiając za życia pomnik Matki Polki – nie zapominaj o swoim mężczyźnie.

 

Jemu jest znacznie trudniej! Dlaczego? Przede wszystkim: wraz z twoją ciążą w jego ciele nie zachodzą automatycznie procesy, które z miesiąca na miesiąc oswajają go z nową sytuacją. Organizm nie wysyła mu sygnałów, żeby przełączył się na nowy tryb.

Kolejna kwestia: budowanie relacji z dzieckiem u kobiet zaczyna się znacznie wcześniej, powiedzmy na etapie odczuwania pierwszych ruchów – to wtedy uświadamiamy sobie jak bardzo realne jest kwitnące w nas życie. Instynkt tacierzyński potencjalnie ma szansę narodzić się w momencie pierwszego kontaktu „skóra do skóry”, czyli znacznie później. Ponadto: otoczenie nie sprzyja równie życzliwie przyszłym ojcom co matkom, nie poratuje cenną radą, nie poda pomocnej ręki i nie zrozumie ojcowskich rozterek.

Postarajmy się zatem (tak, mam na myśli też siebie) rozmawiać ze swoim partnerem. Wiem, że kiedy hormony szaleją ciężko jest przejrzyście artykułować swoje myśli i potrzeby, ale brak komunikacji nie spowoduje, że ukochany będzie potrafił zrozumieć twoje położenie. Spróbujmy dowiedzieć się co czuje i myśli – być może z zewnątrz jest oazą spokoju, a w rzeczywistości targają nim liczne niepokoje i lęki. Doceńmy jego starania! Nie wiem jak wasi partnerzy, ale mój jest ogromnie zaangażowany: pilnuje, żebym nie była głodna; okazuje dużo czułości; mimo cholerycznego usposobienia poskramia swoje emocje (a to tylko namiastka). Ktoś powie: Ale to przecież jego obowiązek! I nie zaprzeczę – mężczyzna powinien być przy swojej kobiecie i zawsze ją wspierać. Tak samo jak kobieta być oddaną swemu mężczyźnie i dziecku, a przecież nie przeszkadza to jej domagać się uznania dla swych starań.

A czy Ty doceniasz swojego mężczyznę?