Close
Cudze chwalicie a Szczecina nie znacie

Cudze chwalicie, a Szczecina nie znacie…

Przeciętny turysta porusza się z przewodnikiem bądź mapą w ręku. Odhacza miejsca reprezentatywne, polecane, z kategorii „Jeśli jesteś (tutaj nazwa miasta) koniecznie musisz zobaczyć”. Rozgląda się dookoła, drobiazgowo dokumentuje kolejne etapy podróży. A potem w gronie bliskich i znajomych, tudzież za pośrednictwem portali społecznościowych, prezentuje zdjęcia.

Cudze chwalicie…

 

Fotografie te przedstawiają zazwyczaj radosnego turystę na tle budowli, pomników czy tablic pamiątkowych. Czasem są to obiekty mało atrakcyjne z punktu widzenia mieszkańca danego miasta, często wręcz niezauważane, mijane codziennie z obojętnym wyrazem twarzy. Dla mieszkających od urodzenia miejsca te są pozbawione historycznego kontekstu, bowiem stanowią stały element ich krajobrazu. Dla turysty to pretekst, by pochwalić się, opowiedzieć anegdotę, historię: „Tutaj mieszkał…, a tam kiedyś było…”. Bywa i tak, że zwiedzający wie więcej o mieście niż jego gospodarz. I, o ironio, znacznie więcej niż o swoich rodzinnych stronach. Cudze chwalicie…

 

…a Szczecina nie znacie

 

No właśnie, a gdyby tak sytuację odwrócić? Zmienić perspektywę? Gdyby, na przykład szczecinianie, spojrzeli na swoje miasto z pozycji osoby, która patrzy na wszystko po raz pierwszy? Zresetowali pamięć i przeszli ulicami Szczecina tak, jakby dopiero przyjechali? Mogłoby się wtedy okazać, że poza Wałami Chrobrego, Zamkiem czy parkiem Kasprowicza jest znacznie więcej punktów na mapie wartych poznania. Na miejsca takie wskazują często tablice. Mają one utrwalić w świadomości współczesnych czyny lub osoby warte pamiętania. Ale czy faktycznie o nich pamiętamy? A raczej, czy w ogóle te kamienne hołdy zauważamy? Proza życia pogłębia tylko koleinę, która nas wiedzie od dobrze znanego punktu A do punktu B. Zapracowani, zabiegani, pochłonięci codziennością nie odczuwamy potrzeby skanowania czy studiowania naszego otoczenia.

Gdybyśmy jednak zechcieli czasem spojrzeć trochę uważniej, mogłoby się okazać, że dowiemy się czegoś nowego czy zaskakującego. Co ważniejsze jednak, moglibyśmy powiedzieć, że faktycznie znamy miasto, w którym mieszkamy.

To tekst, który ukazał się również na łamach Kuriera Szczecińskiego. 

Jeśli chcesz przeczytać więcej podobnych artykułów, poznać moje subiektywne spojrzenie na Szczecin, które można interpretować konkretnie w kontekście miasta Gryfa, jak również bardziej ogólnie i uniwersalnie, jako spojrzenie mieszkańca miejskiej przestrzeni to zapraszam do klikania w zakładkę: Miasto Pudełek <- klik.