Bądź dla siebie dobra – o radzeniu sobie z poronieniem

Im dalej zawędrujemy w życiowej podróży, tym więcej doświadczymy narodzin, a tym samym śmierci. Im więcej radości, tym więcej bólu i na odwrót.

                            M. Scott Peck „Droga rzadziej przemierzana”

Jeśli trafiłaś na ten post, to pewnie nie potrzebujesz żadnego wstępu. Tylko Ty znasz ogrom swojego cierpienia – psychicznego i fizycznego. Chciałabym Cię tylko wirtualnie przytulić i podzielić się z Tobą kilkoma wskazówkami, które mogą być dla Ciebie pomocne na drodze do odzyskiwania harmonii.

Najważniejsze ode mnie – bądź dla siebie dobra, daj sobie tyle czasu, ile potrzebujesz i pozwól, by z kryzysu, którego właśnie doświadczasz wyłoniła się perła. Trzymam za Ciebie kciuki.

A oto wskazówki, może chociaż jedna pozwoli Ci przejść przez ten trudny czas łagodniej:

Słuchaj siebie – Twoje ciało i psychika będą dla Ciebie na drodze poradzenia sobie z poronieniem najlepszym przewodnikiem. To one podpowiedzą Tobie najlepiej, z kim (i czy w ogóle) chcesz się spotykać, o czym i kiedy mówić, co robić i jakie aktywności zupełnie zarzucić. Nie przeszkadzaj sobie samej w przeżywaniu tych ważnych momentów. Masz ochotę płakać – płacz. Chcesz wykrzyczeć swoją złość – krzycz. Im bardziej pozwolisz sobie na swobodę wyrażania uczuć teraz, tym w mniejszym stopniu przejmą one nad Tobą kontrolę w przyszłości. Proces żałoby zakończy się (obiecuję!), jeśli tylko nie będziesz sobie samej za bardzo przeszkadzać  w jej przeżywaniu. Jeśli jednak czujesz się zagubiona, porozmawiaj z życzliwą Ci osobą. Jeśli to nie przyniesie ukojenia, skorzystaj z pomocy psychologa lub psychoterapeuty (gdy nie masz siły wyjść z domu, rozważ konsultacje on-line).

Nie myl żałoby z depresją. Żałoba jest naturalną reakcją psychiki na stratę i pozwala nam przystosować się do nowej sytuacji. Jest przejawem zdrowia psychicznego, nie odwrotnie. Nie pozwól nikomu wmówić sobie, że „nie możesz płakać” lub „że masz się wziąć w garść”. Każda żałoba trwa tyle, ile musi trwać, nie dłużej i nie krócej.

Pozwól sobie na odreagowanie. Czas żałoby to czas zwrócenia się do swojego wnętrza, przeżycia wszystkich emocji, które domagają się przeżycia. Ten czas zazwyczaj nie lubi tłoku, hałasu i kakofonii bodźców  (jeśli jednak czujesz coś przeciwnego, patrz punkt 1). Daj sobie czas, w którym nic nie musisz. Czas regeneracji, układania trudnych emocji w głowie, czas odpoczynku. Zadbaj szczególnie o swoje ciało. Wyłącz telefon, jeśli rozmowy z rodziną lub znajomymi Cię denerwują. Jeśli możesz zasnąć – pozwalaj sobie na długi sen. Jedz zdrowo, a gdy tylko wrócisz do formy – dbaj o (dostosowany do twoich możliwości) ruch.

Jeśli nie musisz, nie sięgaj po farmakoterapię. Środki na obniżony nastrój, lęki,  bezsenność mają swoją ważną funkcję. Czasami jednak sięgamy po nie z namowy innych osób. Od lat słyszę od swoich klientów, że lekarze zapisują im podczas żałoby leki antydepresyjne prawie „z automatu”. Dbaj o siebie i sięgnij po leki, gdy tego potrzebujesz, ale upewnij się, że potrzebujesz ich naprawdę. Leki mogą bowiem wyciszać emocje, z którymi prędzej czy później będziesz musiała się i tak zmierzyć.

Pożegnaj się ze swoim dzieckiem lub ze swoją ciążą. Znajdź formułę tego pożegnania najlepszą dla Ciebie. Rytuały mają wielką moc i wielokrotnie – rozmawiając z dziesiątkami swoich klientek – przekonałam się o ich zbawiennym wpływie na nasze radzenie z żałobą. Możesz m.in. napisać list do swojego dziecka. O tym, jak pisać taki list napisałam tutaj.

Czytaj – biblioterapia działa zawsze, jeśli tylko pozwolimy książkom wywrzeć na nas pozytywny wpływ. O książce dla kobiet, które doświadczyły poronienia i o lekturze do czytania z dziećmi, które czekały na swoje rodzeństwo napisałam tutaj. Poniżej załączam też mini-spis wspierających lektur (nie poruszają one bezpośrednio problemu poronienia, ale zawsze były dla mnie pokrzepieniem w chwilach kryzysu:

  • William Ury, „Dochodząc do tak z samym sobą”, moja recenzja tej książki tutaj.
  • Christophe Andre, „…I nie zapomnij być szczęśliwy”
  • Jeśli wydaje Ci się, że dogania Cię depresja (pamiętaj jednak o punkcie 2), sięgnij na początek po tę pozycję.

Może też wystarczające będzie wrócenie do ulubionej powieści, bajki z dzieciństwa lub wiersza.

Jeśli emocje Cię przytłaczają, prowadź dzienniki. Formuła notatek w takim dzienniku może odbiegać od tej, z jakiej kojarzy nam się dziennik. Możesz tam rysować, pisać hasłami, umieszczać ważne dla Ciebie cytaty.

Posłuchaj ludzi, którzy przeszli przez to, co Ty. Wartościowe może być dla Ciebie uczestniczenie w grupie wsparcia dla rodziców po stracie. Niektórym wystarczy poczytanie historii na forum i/lub podzielenie się ze swoją.

Decyduj komu i co chcesz powiedzieć o swoim poronieniu. Jeśli czujesz się atakowana pytaniami, opracuj sobie swoją własną odpowiedź, za którą będziesz się chowała jak za tarczą (np. „Teraz nie chcę o tym rozmawiać. Jeśli poczuję taką potrzebę, dam znać”).

Rozpieszczaj się.

 

Wpis o tym, jak sobie radzić z poronieniem napisała dla Was:

Sabina_2015_9386-2_large
Zdjęcie udostępnione dzięki uprzejmości Sabiny Sadeckiej.

 

Sabina Sadecka jest psycholożką i psychoterapeutką. Pracuje głównie z osobami dorosłymi, szczególnie ważną dla niej grupą klientów są osoby doświadczające niepłodności. W swojej pracy korzysta głównie z podejścia systemowego, Analizy Transakcyjnej i podejść poznawczo-behawioralnych trzeciej fali. Pracuje w centrum inspeerio w Poznaniu i Klinice Leczenia Niepłodności Ivita. Jest współtwórczynią portalu psychologicznego  inspeerio [http://inspeerio.pl], na którym znajdziecie jej artykuły psychologiczne i recenzje. Ważnymi dla niej książkami, cytatami, doniesieniami z psychologicznych badań dzieli się też na swoim fanpage’u Sabina Sadecka – psychologia i psychoterapia .